RECENZJA

"Tajne operacje. PRL i UFO"

Bartosza Rdułtowskiego poznawałem na dwa sposoby – z pozycji czytelnika jego książek (przede wszystkim „Ostatniego sekretu Wunderwaffe”) i z pozycji autora „Tajemnic pogranicza”, książki, która ukazała się nakładem prowadzonego przez niego wydawnictwa. W obu przypadkach dał się poznać jako dobry historyk i profesjonalista, który przykłada olbrzymią uwagę do każdego szczegółu.

I gdyby nie nazwisko autora, zapewne nie sięgnąłbym po książkę „Tajne operacje. PRL i UFO”, która ukazała się na rynku wydawniczym we wrześniu tego roku. Tylko nazwisko dawało w tej sytuacji gwarancję, że będzie to książka dobra. Bo tematyka – muszę to przyznać – nie przyciągała. Intrygowała, ale nie na tyle, by skusić się na lekturę prawie ośmiuset stronicowej pozycji, w stosunkowo trudnym czasie, wypełnionym spotkaniami autorskimi i innymi zobowiązaniami, wynikającymi z promocji „Tajemnic pogranicza”.

Tymczasem Rdułtowski – autor znany z tropienia mistyfikacji i demaskowania mitów – raz jeszcze potwierdził, że to, czym zdobył sobie szacunek w świecie pasjonatów historii, a co konsekwentnie wyłaniało się z jego ostatnich książek, dotyczących historii Trzeciej Rzeszy: wiedza, przenikliwość i zdolność łączenia faktów, można przenieść na nieco inny grunt. Tak powstały „Tajne operacje. PRL i UFO”, książka łącząca wszystko to, co w autorze z dorobkiem najlepsze: zapał młodego historyka i doświadczenie sprawcy piętnastu dobrych publikacji, wśród których wymienić należy „Podziemne tajemnice Gór Sowich”, „Tropem tajemnic Riese” czy „Syndrom V-7”. Wszystkie lub zdecydowana większość z nich dotyczyły minionej wojny i niewyjaśnionych historii Trzeciej Rzeszy. Tu autor, pozostając w sferze tajemnic, przeniósł czytelników do Polski Ludowej. Prawda, że robi się ciekawie?

Nowa książka Bartosza Rdułtowskiego to opowieść o odkrywaniu prawdy o epizodzie z końca lat siedemdziesiątych. To wtedy w niewielkiej miejscowości Emilcin pod Lublinem wydarzył się incydent, który na trwałe zapisał się w archiwach polskiej i światowej ufologii. Tam, 10 maja 1978 roku, rolnik Jan Wolski doświadczyć miał bliskiego spotkania z UFO i jego załogantami. Zdarzenie w Emilcinie to najbardziej wiarygodny polski przypadek kontaktu z UFO. To też incydent, któremu w historii polskiej ufologii poświęcono najwięcej miejsca. Zdaniem ufologów epizod z Emilcina stanowił autentyczny przypadek bliskiego spotkania z UFO. Nikt tej opinii nigdy nie podważył. Czy jednak opinia publiczna poznała w tej sprawie całą prawdę? To odpowiedzi na to pytanie w czasie wielomiesięcznej pracy szukał Rdułtowski.

Autor zaczął od zestawienia relacji i artykułów prasowych. Po tym – niczym prawdziwy detektyw, który z niewielkich fragmentów odtwarza pełny obraz – stawiał hipotezy, by poddawać weryfikacji i eliminować te niewłaściwe. W międzyczasie podsuwał czytelnikom dziesiątki dokumentów, przedstawił kalendarium wydarzeń, stawiał setki pytań. Na najważniejsze z nich odpowiedział i to te odpowiedzi – często zaskakujące – stanowią sens jego najnowszej książki. Obiecałem autorowi, że nie zdradzę zakończenia. I słusznie, bo warto przebrnąć przez te prawie osiemset stron, by poczuć prawdziwe zaskoczenie. Ta książka to przełom, ale tylko dla tych, którzy chcą w niego uwierzyć.

Prawdziwą siłą „Tajnych operacji. PRL i UFO” jest też to, że w kontekście zakończenia, książkę chce się przeczytać raz jeszcze, wiedząc już, jaki jest ostateczny wniosek autora.

„Tajne operacje. PRL i UFO” to zupełnie nowa pozycja na polskim rynku wydawniczym w ostatnich latach, to kwintesencja dobrej książki historycznej, powiew świeżego stylu. To coś, co może wskazać drogę innym autorom, coś, co może być inspiracją dla innych, coś, co pokazuje, jak wydobywać potencjał drzemiący w miejscach takich, jak Emilcin, i jak ciekawie pisać o historiach, które z pozoru ciekawe nie są.

Nawiązując do motta, które znalazło się na pierwszych stronach książki, można by powiedzieć: „Rdułtowski nas jeszcze zaskoczy”.

Autor - Michał Młotek
za: blog "Fabryka-Historii"
zobacz źródło
® Wydawnictwo TECHNOL
Stronę oprogramował KosmaTy ©